Hrubieszowskie koleje wąskotorowe
Hubert Chwedyk i Bogdan Pokropiński
Wydawca: ATUT Biuro Promocji
W czerwcu br. ukazała się książka Huberta Chwedyka i Bogdana Pokropińskiego pt. „Hrubieszowskie koleje wąskotorowe”. Jej autorzy opisują dokładnie barwną i złożoną historię wąskotorówek, których część po 1945 r. znalazła się na terenie ZSRR.
Z rozmowy kilku fanów o szeroko rozumianych sprawach wąskich torów narodził się pomysł przygotowania zeszytu o 20-leciu Muzeum Kolei Wąskotorowej w Sochaczewie. Jego wydania podjęła się firma ZP Grupa Sp. z o.o. Okolicznościowe wydawnictwo zostało wzbogacone o materiały dotyczące innych wąskotorówek krajowych, nie tylko tych spod znaku PKP, ale także przemysłowych, górniczych, cegielnianych, cukrowniczych, leśnych, wreszcie turystycznych. To nowe wcielenie dawnych wąskotorówek pozwoliło wielu z nich przetrwać trudny okres zmian w naszym kraju. W wydawnictwie znalazło się także miejsce do pokazania kolei wąskotorowych, które pracują w świecie, które są nie tylko dodatkiem do sieci normalnotorowej, ale często stanowią podstawową sieć połączeń kolejowych.
Osoby przygotowujące kwartalnik to entuzjaści kolejnictwa, mający nadzieję zarazić swoim hobby także tych, którzy na kolej patrzą nie zawsze życzliwie, to fani wąskich torów mający nadzieję przekonać czytelników, że warto wsiąść do pociągu wąskotorowego, by choć na chwilę oderwać się od szalonego tempa zwariowanej codzienności i z oszałamiającą prędkością 20 km/h, gdy wiatr sprzyja i nie jest pod górkę, pomknąć w niezapomnianą podróż po wspomnienia i po wrażenia.
„Wąskie Tory” zapraszają do lektury, wąskie tory zapraszają do podróży!
O psie, który biegał za kolejką
Dodatkowa atrakcja
Spisana przez Romana Pisarskiego historia „O psie, który jeździł koleją” wydarzyła się we Włoszech: „Pewnego lipcowego dnia na stację kolejową w Marittimie wjechał pociąg z Turynu. Wysiadł z niego pies... – miły, kudłaty – podobny trochę do szpica, trochę do owczarka. Był żywy jak iskra, ślepia mu się świeciły, a na grzbiecie miał jasną pręgę. – Prawdziwa błyskawica, nie pies – powiedział jeden z kolejarzy. Nazwano go więc Lampo – co w języku włoskim oznacza błyskawica. Lampo zaprzyjaźnił się z zawiadowcą stacji i jego rodziną...”. To początek opowieści. Wierny pies często uciekał ze swojego ukochanego domku, lecz zawsze wracał. Podróżował koleją. Wszyscy przyzwyczaili się do ucieczek kundelka.
Pewnego razu na stację kolejową przybył redaktor. Parę dni później w gazecie ukazały się zdjęcia psa i opowiadanie o jego przygodach i podróżach pociągiem.